Biblioteka Narodowa używa na swojej stronie plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. [zamknij]

O Google Books, bibliotekach i sprawiedliwości informacyjnej

Autor: Małgorzata Waleszko,

Kategorie: Wykorzystanie informacji i socjologia informacji, Źródła informacji, Technologia informacyjna i bibliotekarska, Biblioteki jako kolekcje, Dostęp do publikacji

Tagi: , , , , , , ,

Zostaw komentarz

Projekt Google Books zakładający udostępnianie w sieci fragmentów oraz pełnych tekstów milionów niedostępnych wcześniej online książek, odniósł w ostatnich latach spektakularny sukces, miał też jednak wielu krytyków obawiających się m.in. konsekwencji przekazania kontroli nad światowym dziedzictwem kultury i nauki, przynajmniej w sferze wirtualnej, jednej prywatnej firmie. Koncernowi Google zarzucano również naruszanie praw autorów, a także kwestionuje się jego zapewnienia dotyczące promowania sprawiedliwości społecznej poprzez zwiększanie egalitaryzmu informacyjnego. W artykule omówiono historię rozwoju i osiągnięcia programu masowej digitalizacji książek z punktu widzenia jego zwolenników oraz związane z nim kontrowersje prawne (por. BABIN 2008/4/314, BABIN 2009/3/214) i etyczne, a następnie przeanalizowano społeczny wpływ inicjatywy Google Books, porównując go z oddziaływaniem i rolą liberalnej, demokratycznej instytucji biblioteki publicznej. Jako ramy teoretyczne analizy wykorzystano m.in. teorię sprawiedliwości społecznej Johna Rawlsa, oraz krytyczne ujęcia sprawiedliwości dystrybutywnej, koncentrując się na uwarunkowaniach jednego z elementów koncepcji Rawlsa – szacunku do siebie samego.

Koncern Google rozpoczął projekt skanowania „wszystkich książek na świecie” w 2002 r., traktując to jako kolejny krok w kierunku realizacji misji organizacji światowych informacji i sprawienia by były powszechnie dostępne i użyteczne. Nowa usługa miała pełnić funkcję cyfrowego katalogu pozwalającego milionom użytkowników na efektywne wyszukiwanie zastrzeżonych oraz znajdujących się w domenie publicznej tytułów, czytanie i przeszukiwanie odpowiednio ich fragmentów lub pełnego tekstu oraz kupowanie zlokalizowanych książek od dystrybutorów. W 2004 r. firma pozyskała dla projektu wielu wydawców i, w ramach Google Print Library Project, podjęła współpracę z bibliotekami w celu zeskanowania i włączenia do swojej bazy danych całości ich drukowanych zasobów (w 2005 r. inicjatywę tę przemianowano na Google Books). Przez ponad dekadę Google uwikłany był w proces wytoczony przez amerykański Cech Autorów oraz indywidualnych pisarzy, utrzymujących że program koncernu jest realizowany bez zezwolenia właścicieli praw i stanowi naruszenie przepisów prawa autorskiego, a próby ugody z lat 2009 i 2011 (zakładające m.in. wypłatę przez Google 125 mln USD odszkodowania) krytykowano za przyznawanie firmie monopolu na rynek książki cyfrowej. W 2013 r., sąd okręgowy uznał, że skanowanie przez Google książek mieści się w ramach doktryny dozwolonego użytku (fair use), a działalność firmy jest korzystna „dla całego społeczeństwa”, gdyż poszerza dostęp do książek i zwiększa ich dostępność dla osób niepełnosprawnych, zapewnia nowe możliwości przeszukiwania tekstu i daje nowe życie tytułom o wyczerpanym nakładzie; nie odbiera też autorom i wydawcom możliwości czerpania zysków, jako że Google odsyła do miejsc, gdzie można nabyć znajdujące się w sprzedaży tytuły. [decyzję tę podtrzymał w 2016 r. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych].

Wg autorki, argumentacja o zwiększaniu przez Google dostępności informacji (i działaniu tym samym na rzecz jej egalitarności) koncentruje się jedynie na sukcesie dystrybucyjnym firmy i odciąga uwagę od innych wymiarów projektu Google Books, istotnych ze względu na realizację misji sprawiedliwości społecznej. Nie uwzględnia też wartości książek w kontekstach innych niż dystrybucja i nie sprzyja rozumieniu roli instytucji informacyjnych we wspieraniu innych podstawowych dóbr, takich jak społeczne podstawy szacunku do samego siebie (których budowa, w ujęciu Rawlsa jest jednym z zadań dobrze urządzonego społeczeństwa). Jej zdaniem, korzyści społeczne warto oceniać nie tylko z punktu widzenia wzorów rozpowszechniania informacji, lecz również mechanizmów jej gromadzenia, przechowywania czy prezentacji. Jeśli więc uzna się, że Google udało się do pewnego stopnia przyczynić do zwiększenia sprawiedliwości społecznej w zakresie dostępności informacji, to jedynie w odniesieniu do wąskich linii dystrybucji. Szczególną uwagę poświęca w tym kontekście analizie 3 aspektów projektu: 1) złej jakości skanów Google i towarzyszących im metadanych (a tym samym niewiarygodności dostępu), 2) polityki Google Book Search (nieprzejrzystości zasad i normatywnych podstaw działania algorytmów wyszukiwawczych i mechanizmów pozycjonowania) oraz koncepcji Google dotyczącej wartości informacji (zależnej od zysków jakie może generować, a nie jej roli w promocji demokratycznych wartości społecznych). Dowodzi na tej podstawie, że na tle bibliotek, baza Google stanowi zbyt ubogą podstawę do budowy podstaw szacunku, poczucia godności i wartości obywateli oraz niwelacji istniejących nierówności społecznych w kontekście informacyjnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>